"Prawdziwy kocioł emocjonalny". Psycholog opowiada, co czują pary po poronieniu [WYWIAD]

Nawet 20 procent potwierdzonych ciąż kończy się poronieniem. Nieoczekiwana strata pozostawia w rodzicach pustkę, złość, niemoc. O emocjach z którymi przychodzi zmierzyć się osieroconej parze i o tym, dlaczego w żałobie wszystko jest dozwolone, opowiada Małgorzata Maj-Mierzejewska, psycholog-psychoterapeuta Fundacji Nagle Sami.

Wciąż wstydzimy się mówić o poronieniach?

Poronienie w społeczeństwie nadal stanowi pewnego rodzaju tabu, widać jednak pozytywne zmiany. Pary, bo nie mówimy już o samych kobietach, które doświadczają tego typu straty, coraz częściej szukają pomocy.

Z jakimi uczuciami przychodzi się im zmagać?

Żałoba to prawdziwy kocioł emocjonalny. Uczucia przenikają się ze sobą, pojawiają na przemian albo wszystkie razem. Tęsknota, bezradność, poczucie winy, wstyd, żal, złość, smutek, ulga i wiele innych, czasem przeciwstawnych, choć niewykluczających się, emocji.

U kobiet, zwłaszcza na początku, pojawiają się silne wyrzuty sumienia. Matki po poronieniach często myślą o tym, że to ich  aktywność zaszkodziła dziecku. Zastanawiają się, czy przypadkiem przyczynkiem utraty nie była zła dieta, wysiłek fizyczny czy niedbałość w kontekście badań. Tymczasem warto pamiętać, że nie jest to czyjaś wina, najczęściej poronienie to wynik błędu natury. Bardzo ważne jest, aby para, która mierzy się z kryzysem utraty usłyszała, że nie jest odpowiedzialna za śmierć swojego dziecka. Przekonanie to stanowi bowiem o dodatkowym bólu i jest mocno destrukcyjne.

Jak w tej sytuacji odnajdują się mężczyźni?

Na spotkaniach z psychologiem panowie najczęściej pytają o to, jak mogą pomóc swoim kobietom - co robić, czego nie robić, co i jak mówić. Pada wiele pytań. Czy wakacje to dobry pomysł, aby oderwać uwagę żony od straty? Czy proponować pójście na chrzest dziecka brata czy z miejsca odmówić? Czy mogę zostawić ją samą w domu, czy powinienem zapewnić jej towarzystwo na czas, gdy udaję się do pracy? Proszą o konkrety, instrukcję. Często czują się totalnie bezradni wobec bólu swoich partnerek i chcą działać na rzecz jego zmniejszenia.

Mężczyźni w sytuacji straty, o której mowa, najczęściej zapominają o sobie. O tym, że również są w żałobie, że mają prawo do jej przeżywania. Ból kobiety wartościują jako większy, w końcu to ona nosiła dziecko, które umarło i to ona nawiązała z nim silniejszą więź z uwagi na to fizyczne połączenie. Postrzeganie straty w ten sposób wzmacniają także reakcje bliskich. Do mężczyzny kierowane są zazwyczaj pytania o samopoczucie partnerki. Rzadko pada pytanie, o to co można zrobić dla nich, nie tylko dla niej, a najrzadziej o odczucia ojca.

Kobiety cieszą się większym przyzwoleniem ze strony otoczenia na przeżywanie straty i pokazywanie emocji?

Tak. Panowie od małego słyszą: „faceci nie płaczą” i chcąc wypełnić ten schemat męskości, trudno przychodzi im mówienie o uczuciach. A przecież to było również ich dziecko. To, że nie manifestują swojego cierpienia nie oznacza, że nie kochali maleństwa, które zmarło. Żałoba tkwi głęboko wewnątrz nich.

Wiele par w ogóle unika tematu…

Gdy o ciąży wiedzieli już nasi bliscy, jednak siłą rzeczy musimy poinformować ich o tym, co się stało. Jeśli ciężko jest nam o poronieniu opowiadać i nie czujemy się na siłach, aby robić to osobiście, warto wyznaczyć tzw. rzecznika. Może to być mama, przyjaciel, ktoś z rodzeństwa. Taka zaufana osoba w naszym imieniu wdroży rodzinę i bliskich w sytuację, podpowie im również, jak chcielibyśmy zostać potraktowani w związku z utratą. Dzięki temu unikniemy niepożądanych pytań i porad. Reprezentant tworzy też swego rodzaju bufor przed nietaktownymi reakcjami, które niestety wciąż się zdarzają…

Na przykład?

„Pierwsze śliwki robaczywki”, „Będzie kolejne”, „Dziesiąty tydzień? To jeszcze nawet nie ciąża”, „Może dobrze się stało. Ciąża to mdłości i dodatkowe kilogramy. Po co ci to?” - to tylko niektóre z brutalnych reakcji, o których słyszałam od swoich pacjentek. Takie zdania, zwłaszcza usłyszane tuż po, zapadają w pamięci i głęboko ranią.

Jakie wsparcie mogą zaoferować bliscy parze, która utraciła dziecko?

Przygotowanie obiadu, pomoc w sprzątaniu, czy odebranie starszych dzieci ze szkoły. Ale ważne jest też wsparcie psychiczne tj. zaoferowanie przestrzeni na rzecz rozmowy i sygnał, że mamy gotowość, aby o przeżywanym cierpieniu słuchać. Nie zawsze konieczne są tu słowa. Gestem na rzecz żałobnika może być potrzymanie go za rękę czy zaproponowanie ramienia, gdy płacze. Jeśli nie wiemy, jak możemy być pomocni dla pary pogrążonej w żałobie, warto zwyczajnie o te potrzeby zapytać.

Kluczowe jest to, aby nie ignorować tematu. Nie przyjmujmy postawy „nie było dziecka, nie ma nad czym rozpaczać”. Uznajmy fakt, że wydarzyło się coś strasznego. Tym samym dajemy rodzicom prawo do żałoby, a jest im to niezmiernie potrzebne. Jeśli jednak para nie chce o tym mówić, uszanujmy to.

Jak może pomóc nam psycholog?

Psycholog nie wyleczy żałoby, ale może nam w niej towarzyszyć. Nie zawsze mamy kogoś komu możemy i chcemy się wyżalić, innym razem para nie chce zalewać bliskich swoim bólem lub wystawiać się na ocenę tego, jak sobie z nim radzi. Wtedy z pomocą przychodzi terapeuta. W gabinecie jest miejsce dla każdej emocji czy myśli - bez oceny i miarkowania jej adekwatności. Dzięki spotkaniom z psychologiem możemy uzyskać świadomość siebie i swojego przeżycia, zrozumieć powodujące nami mechanizmy i nauczyć się, jak rozpoznawać i realizować swoje potrzeby w świecie.

Czy żałoba po poronieniu jest łatwiejsza do przeżycia niż strata kilkuletniego dziecka?

W żałobie nie chodzi o fizyczną obecność człowieka utraconego, a o miłość i relację, która nas z nim łączyła. Dlatego też ból emocjonalny po poronieniu potrafi być ogromny i również godzenie się z tą utratą wymaga czasu. Pamiętajmy, że nie da się wyznaczyć ram czasowych na rzecz żałoby. No bo kiedy powiedzieć, że się skończyła, że to już ten termin?

Nie da się.

No właśnie. Proces żałoby jest zawsze bardzo indywidualny. To tak, jak z płatkiem śniegu, który z daleka wygląda jak wszystkie inne wokół - jednak kiedy przyjrzymy się z bliska, jest zupełnie unikatowy. Czasami pacjenci przychodzą do mojego gabinetu z wątpliwościami. Zastanawiają się, czy wszystko z nimi w porządku skoro nie przeżywają poszczególnych, niemal książkowych etapów żałoby. Tymczasem trudno mówić tu o jakimś wzorcu.

Jednym z najdotkliwszych doświadczeń jest urodzenie martwego dziecka. Co w tych trudnych chwilach może pomóc parze po stracie?

To faktycznie niesamowicie trudne doświadczenie. Ciężko wyobrazić sobie większą traumę niż wyjazd do szpitala z myślą, że za kilka godzin ujrzy się dziecko noszone przez dziewięć miesięcy pod sercem i powrót do domu w samotności. Jeśli mamy możliwość doświadczenia fizyczności maleństwa, zachęcałabym do pożegnania się z nim, porozmawiania i utulenia w ramionach. Nie odwracajmy wzroku i wykorzystajmy dany nam moment, bo żal, że tego nie zrobiliśmy może pozostać z nami na wiele lat.

Kiedy należy zaniepokoić się stanem osoby w żałobie i poszukać specjalistycznej pomocy?

Osoby w żałobie cierpią na bezsenność lub ospałość, mają kłopoty z koncentracją oraz z pamięcią, doświadczają utraty wagi i różnych bóli natury somatycznej. Niekiedy pojawiają się u nich myśli samobójcze, uczucie całkowitej pustki i bezsensu trwania w świecie, w którym nie ma ukochanej osoby. Mogą sięgać też po używki jako sposób na złagodzenie cierpienia. O ile smutek jest całkowicie naturalny, o tyle sygnały, które wymieniłam powyżej świadczą o tym, że potrzebujemy fachowej pomocy.

Niemniej żałoba, w mniejszym lub większym stopniu, może trwać latami. Pamiętajmy, że fizycznie tracimy kogoś tylko raz, ale w innych sferach możemy tracić go jeszcze wiele razy, przy różnych okazjach. Tracąc dziecko, tracimy także studniówkę, na której z dumą patrzylibyśmy na naszą pociechę, gdy tańczy poloneza. Nie będzie nam dane wspólne wybieranie studiów czy otrzymanie konwalii z okazji Dnia Matki. Również narodziny dziecka dorosłej córki naszej przyjaciółki mogą skonfrontować nas z tym, że my sami nigdy nie będziemy dziadkami. Ból możemy odczuwać przez wiele lat i ciągle na nowo, a to przecież nadal ta sama żałoba.

Gdzie szukać pomocy, jeśli uznamy, że jej potrzebujemy?

W gabinetach prywatnych lub w Poradniach Zdrowia Psychicznego. Pomocne mogą okazać się tu także przykościelne grupy dla osób w żałobie. Wsparcia szukać można też w sieci, zwłaszcza jeśli rodzice mieszkają w małym mieście, gdzie niekoniecznie dostępna jest specjalistyczna pomoc. Warto wówczas dołączyć do internetowych grup dla osób po stracie. Czasami oczyszczające może być zwierzenie się obcemu człowiekowi o podobnych przeżyciach. Takie forum na rzecz osób w kryzysie utraty prowadzi także nasza Fundacja, można nas znaleźć na facebook'u pod nazwą Nagle Sami: porozmawiajmy o stracie.

 

Fundacja Nagle Sami stacjonarnie mieści się w Warszawie, ale pomaga osobom z całej Polski. Można zgłosić się i uczęszczać na spotkania wsparciowe lub terapię za pośrednictwem Skype'a. Poza tym Nagle Sami oferuje bezpłatny telefon wsparcia 800 108 108. Fundacyjni psycholodzy dyżurują tu od poniedziałku do piątku od 14.00 do 20.00.

O!baby

NAJCZĘŚCIEJ WYBIERANE

O!baby